Kolejny model ściągnięty panu Chińczykowi z taniej półki, tym razem bez niespodzianek od młażony, tada! robocik Wall-E z filmu pod tym samym tytułem; jeden z moich ulubionych filmów za ostatnie dekady, i zabawna postać.

Jest to kopia zestawu LEGO-Disneya 21303, oryginał już wycofany, bywają na amazonach itp., cena rzędu 290 euro; co za zestaw LEGO w klasie "500-1000 elementów" wydaje mi się naprawdę słono. Ale widocznie zbierający chrust udziałowcy Disneya bez tego umarliby w nędzy, laboga. U pana Chińczyka kosztowało to 25 euro z dostawą, oraz z pewnym twistem.

Gdyż jest to wersja "stuningowana", z napędem i zdalnym sterowaniem. Ludzie w ramach MOCy wymyślili, jak upchnąć silniczki pod Wally'em; pan Chińczyk dorzuca pilota, hub BT i dwa silniczki, aczkolwiek nie daje instrukcji (tylko podróbkę oryginalnej, dla modelu statycznego). Ale
w sieci są filmiki i można to łatwo złożyć, bo gąsienice i zawieszenie jest od razu do rzeczy.
Proponuję nad tym się naprawdę zastanowić, w 25 euro jest przesyłka na Kretę, i silniki/sterowanie dla małego modelu czołgu...
Łyżki dziegciu w beczce miodu:
- jeden klocek 4x4 był z wadami "niedolewki", ale przeszło to spoko, bo nie jest "nośny" itp., tylko niewidoczną bazą elementu wizualnego. Skądinąd szary 4x4 dokupić to trywialne, np.
pomylone elementy "prawe-lewe" do porsche jeszcze są w drodze (ale na Kretę wszystko idzie wolniej).
- hub BT, czterokanałowy (zdaje się, LEGO robi taki rozmiar tylko 2 kanałowo), od razu "trzasnął" na jednym kanale; zajrzałem do środka, poleciał scalak zdaje się. W ogóle jest wrażenie, że to mogą być wadliwe spady po kontroli jakości. Ale że Wally potrzebuje tylko 2 silniki, ja do testów innych pojazdów najwyżej 3, nie ma dziury w niebie.
- Wall-E wystarczył tylko na popołudnie i wieczór, jestem zasmutkowany; a żona wyśmiewa, że w takim tempie, to moje hobby jest bez sensu. Pewnie ma rację.
Ale zabawa przednia, model przesympatyczny. I mam pod ręką zestaw sterująco-silnikowy do namysłu, taki jaki widziałbym
w Obrońcy itp. własnych MOCach.